Zapisz się do newslettera!
Od czasu do czasu wyślę Ci linki do najnowszych artykułów.
Żadnego spamu i reklam – obiecuję!

Koniec lutego za pasem. Jak się mają Twoje postanowienia noworoczne?
Odpuśćiłeś? Znowu nie starczyło czasu na realizację marzeń?
 
Spokojnie – to nie jest kolejny tekst o „smartnych” celach i kształtowaniu nawyków – przynajmniej nie tym razem :).
Chciałbym opowiedzieć Ci o swoich przemyśleniach na temat czasu – a właściwie o jego permanentnym braku.

Może nawet pomogę Ci usprawiedliwić fakt, że znowu odpuściłeś fitness, naukę języków, czytanie większej ilości książek, zdrowe gotowanie czy cokolwiek, co kiedykolwiek zaplanowałeś i Ci nie wyszło.

Lajfstajl

Wystarczy, że włączysz telewizor. Telewizja śniadaniowa zaserwuje Ci plan na Twoje życie w pigułce – od pomysłu na zdrowy obiad, przez rozwijające hobby, po instrukcje jak masz wychowywać swoje dzieci. Wieczorem zobaczysz jak bohaterowie Twoich ulubionych seriali, po kilkanaście razy dziennie spotykają się ze sobą w ładnych miejscach (teleportując się chyba pomiędzy nimi), a ich plan dnia jest intensywny i naszpikowany wydarzeniami niczym Teleexpress. Kiedy odpalisz facebooka, zobaczysz znajomych (i nieznajomych) który nurkują na Wielkiej Rafie, biegną w maratonie, angażują się w wolontariat, robią wystrzałowe zakupy, piją drinki z palemką w modnych klubach i wypiekają domowy chleb na zakwasie. Oczywiście nie bez przerwy i nie wszyscy na raz – ale o codzienności nikt nie pisze, więc nie dziw się, jeśli w Twojej głowie kiełkuje myśl – „wszyscy coś robią, tylko nie ja”.
 
Efekt jest taki, że próbujesz żyć intynsywnie i dynamicznie – i nie ma w tym nic dziwnego, ani nic złego.
To zrozumiałe, że chcesz się rozwijać, żyć aktywnie i doświadczać świata.
 
To dlatego, pełen zapału, wciąż podejmujesz nowe, atrakcyjne i przecież ważne dla Ciebie czynności. Uczęszczasz, partycypujesz i bierzesz udział. Od czasu do czasu wyskakuje coś ważnego i wtedy odpuszczasz. Z czasem odpuszczasz coraz częściej. Walczysz jeszcze trochę, ale zaczynasz uświadamiać sobie, że jesteś już na straconej pozycji. W końcu poddajesz się z poczuciem winy i… kolejnymi postanowieniami…
Niestety…

Żyjesz w czasach, w których masz znacznie więcej możliwości, niż czasu.

Priorytety

Zauważ, że w przeciwieństwie do baheterów seriali 1/3 doby spędzasz w pracy i 1/3 doby poświęcasz na sen. Dodaj do tego czas potrzebny na dojazdy, zakupy, posiłki i codzienne czynności życiowe. Zastanów się też, jak często wyskakują różne ważne i pilne sprawy do załatwienia i ile Ci zajmują. Pomyśl, jak dużo czasu poświęcasz rodzinie i znajomym. No i ile ostatecznie czasu pozostaje dla Ciebie – tylko dla Ciebie.
 
A teraz zastanów się, które z czynności na które składa się Twoja doba czy Twój tydzień są najważniejsze. Uszereguj je w głowie (lub lepiej na papierze) pod względem istotności. Najważniejsze na górze. Gdzie na tej liście znajduje się pozycja zatytułowana „Mój wolny czas”? Jest raczej nisko, prawda?
 
Zmierzam do tego, że żyjemy w świecie w którym nasza doba wypełniona jest po brzegi najróżniejszymi obowiązkami, a każda nowa czynność, którą chcemy zacząć robić, najzwyczajniej z nimi konkuruje. Pierwszeństwo zawsze mają zajęcia, którym przydzielasz wysoki priorytet. Tu już zależnie od Twojego systemu wartości, ale zapewne praca i rodzina wygrają w starciu z areobikiem, zumbą czy lekcjami gry na gitarze.

Nigdy nie starcza czasu na zrobienie wszystkiego, zawsze jest jednak czas, by zrobić rzeczy najważniejsze.
– Brian Tracy

Zrób miejsce na swoje plany

Zanim jednak ostatecznie wykreślisz z listy swoich planów, wszystkie fajne rzeczy, które nie są dostatecznie ważne, to zastanów się dlaczego na Twojej liście w ogóle się znalazły. Być może tylko podążyłeś za modnym trendem i walczyłeś o coś, co w sumie nie przynosiło Ci ani korzyści ani nawet przyjemności. Ale może było wręcz przeciwnie – podjąłeś wyzwanie, widząc dla siebie bardzo istotną wartość, wynikającą z Twoich głębokich potrzeb. Moim zdaniem, jeśli coś przynosi Ci szczerą frajdę, to jest to już na tyle duża wartość, aby powalczyć o nią w swoim życiu.
 
Oczywiście możesz to robić tak jak dotychczas – spontaniczny wypad na siłownię, okazjonalne gotowanie w domu, czy kolejna część rozpoczętego e-learningu w wolnej chwili. Czyli, od czasu do czasu. Zwykle za rzadko, bo zawsze jest coś ważniejszego do zrobienia. Z wiecznym poczuciem niespełnienia albo/i winy. Można jednak inaczej – skuteczniej.
 
Kiedy zapisujesz się na wizytę do dentysty, ustalasz konkretny dzień i godzinę. Wbijasz datę w komórkę lub wpisujesz w kalendarz. Ponieważ to ważne i konkretnie zaplanowane, jesteś w stanie tak poukładać inne zadania życiowe, aby stawić się w gabinecie w ustalonym terminie – choć przecież mogłeś wizytę przełożyć.
Kiedy ten sam stomatolog powie Ci: „Proszę przyjść na kontrolę za pół roku”, to jest to tak nieprecyzyjne i oddalone w czasie, że zwyczajnie nie masz czego wpisać w kalendarz. W efekcie często o wizycie kontrolnej w ogóle zapominasz – mimo, że przecież również była ważna. Albo przekładasz ją z miesiąca na miesiąc – bo przecież to w zasadzie bez różnicy – aż w końcu mija ich kilkanaście.

Jaki z tego wniosek?

Wniosek jest prosty.
  1. Zaplanuj czas na realizację siebie, na konkretny dzień tygodnia i godzinę.
  2. Wybierz odpowiednie miejsce.
  3. Uzgodnij swoje plany z zainteresowanymi (np. domownikami, znajomymi, przełożonymi) – tak, żeby Ci, którzy powinni dostosować się do Twoich planów, mieli na to czas.
  4. Nie poddawaj się 🙂
 
Przykłady:
Na jogę chodzę w czwartki na 7.30. Tego dnia spóźniam się do pracy pół godziny, ale szef to akceptuje, bo tego dnia również pół godziny później wychodzę.
Hiszpański ćwiczę przez godzinę we wtorki o 18.00 zostając w pustym już wówczas biurze.
Na zajęcia z ceramiki chodzę w soboty o 14.00, podczas gdy mąż zostaje z dziećmi.
 
Precyzyjne określenie terminu (który możesz wpisać w kalendarz) pomoże Ci traktować swoje pasje i zainteresowania jako coś ważnego. Planując w czasie inne czynności życiowe – nawet te ważniejsze – będziesz w stanie w ogóle pamiętać, że jest coś jeszcze, co jest dla Ciebie istotne. Nawet jeśli niejednokrotnie zrezygnujesz z realizacji swoich osobistych potrzeb na rzecz czegoś o wyższym priorytecie – to przynajmniej odnotujesz w głowie ten fakt i może będziesz odczuwał potrzebę zrekompensowania go.
 
Cóż. Powodzenia!
Trzymam za Ciebie kciuki.